Przyspieszyć nieuniknione - sposoby na wywołanie porodu.

Niestety, nie jestem jedną z tych kobiet, dla których ciąża to miły okres. Przyznaję, że tak, jak bardzo chciałam w ciążę zajść, tak mocno pragnęłam urodzić jak najszybciej. Zresztą nawet te przyszłe mamy, które w stanie odmiennym czują się jak ryby w wodzie, pod koniec są już zwykle nieco zmęczone i niecierpliwie czekają na happy end. Nic więc dziwnego, że przyjaciółka przyjaciółce, matka córce czy położna pacjentce polecają sposoby na ukrócenie ciążowych męczarni. 

Moim priorytetem było zdrowie syna. Najpierw przeczuwałam, że będzie się spieszył (a chciałam, żeby zaczekał na powrót Taty do kraju, co miało nastąpić na chwilę przed wyznaczonym terminem porodu). Rzeczywiście miał pewien niecny plan, ale przemówiono mu do rozsądku. Gdy byliśmy już razem, zaczęłam czekać na poród jak na wybawienie. Codziennie czułam się gorzej, nocami cierpiąc szczególnie. Przekopałam cały internet szukając wskazówek dla kobiet pragnących przyspieszyć nieco bieg wydarzeń. 

Moim skromnym zdaniem trudno ocenić skuteczność poszczególnych metod. Nigdy nie mamy stuprocentowej pewności, że zadziałało akurat to czy tamto czy może akurat dzieciak sam zadecydował, że już na niego pora. Sposoby, które wykorzystywałam były w pełni bezpieczne, dlatego polecam niecierpliwym. Na pewno nie zaszkodzą, a nawet jeżeli nie pomogą, dadzą nam poczucie, że coś robimy. Zyskamy złudzenie, że mamy na cokolwiek wpływ. 

LIŚCIE MALIN

Herbata z liści malin - specyfik polecany na stronach polsko i anglojęzycznych. Niektórzy wierzą, że może przyspieszyć poród (m.in. dlatego zaleca się jego picie dopiero w zaawansowanej ciąży - od 37 tygodnia). Na efekty trzeba poczekać. Raczej zapobiega to przenoszeniu niż cokolwiek przyspieszy. Położne twierdzą jednak, że herbata ta pita regularnie wzmacnia mięśnie macicy, przez co skurcze porodowe są bardziej efektywne, a poród krótszy. Piłam dość nieregularnie, więc nie mogę potwierdzić. 

ANANASY

Zawierają bromelainę - enzym, który nie tylko korzystnie wpływa na przemianę materii i usuwanie z organizmu toksyn, ale i stymuluje szyjkę macicy. Jedni twierdzą, że wystarczy jedzenie jednego sporego ananasa dziennie, zdaniem innych potrzeba aż siedmiu owoców. W moim przypadku zadziałało (?) parę dni jedzenia po jednym. 

MOCNA KAWA

Przez całą ciążę nie potrafiłam sobie odmówić kubka porannej kawy. Pod koniec ciąży zdarzało mi się pić nawet dwie (ciśnienie miałam niskie), a na dwa dni przed porodem pozwalałam sobie na prawdziwe siekiery. 

PIKANTNE POTRAWY

Kilka godzin przed porodem zaczęłam jeść wszystko co najostrzejsze. Nie wierzyłam, że ten trik zadziała, ale byłam już gotowa na wszystko. Poza tym lubię pikantne. Może to przypadek, a może faktycznie jest coś na rzeczy i ostra papryka ma jakiś magiczny wpływ na przyspieszenie ?

DŁUGIE SPACERY I WCHODZENIE PO SCHODACH

Długie spacery szybkim krokiem to zawsze dobry pomysł. O ile samopoczucie pozwala...Odkąd odpuściła mi rwa kulszowa pozwalałam sobie na naprawdę długie piesze wycieczki, a raczej marszobiegi. Potrafiłam też wspiąć się na wysokość 25 pięter...
To dobry sposób, żeby się dotlenić, wpłynąć na mięśnie i rozładować ciążową frustrację.

SEKS

W spermie zawarte są hormony zwane prostaglandynami. Potrafią przyspieszyć poród poprzez pobudzanie czynności skurczowej macicy. Mają też wpływ na dojrzewanie szyjki. W czasie miłosnych igraszek pod niebo skaczą endorfiny. Zdaniem ginekologów i położnych kobiety, które w ciąży regularnie uprawiały seks są lepiej przygotowane do porodu. 

AKUPRESURA

Stosowaliśmy od 38 tygodnia. Relaksuje i według mnie działa. Serio, już w trakcie uciskania poszczególnych punktów czułam, że coś się dzieje i zmierza w dobrym kierunku. Poza tym stosowanie akupresury z pomocą przyszłego taty to inny, ciekawy sposób wspólnego spędzania czasu.  

ZABAWY Z KOTEM

Nigdy nie przepadałam za kotami. Z wyjątkiem jednej kotki, która poświęcała mi dużo uwagi, przychodziła do mnie, kładła się na moim okazałym brzuchu, pozwalała się głaskać, przytulać i rozpieszczać. Z natury przyjazna i towarzyska, ze mną spędzała szczególnie dużo czasu - kiedy byłam w ciąży. Na parę godzin przed porodem była już bardzo niespokojna, jakby coś przeczuwała. Nie wiedziałam o tym, ale koty wpływają na wydzielanie oksytocyny - "hormonu miłości", bardzo ważnego podczas porodu (odpowiedzialne są za skurcze macicy) i laktacji. Przypuszczam, że sporo kotce zawdzięczam.

Mój Syn urodził się 3 dni po terminie. Według mnie jednak był punktualny. Termin porodu wyliczany jest przy pomocy reguły Naegelego. Metoda ta zakłada (choć lekarze o tym nie wspominają), że każda kobieta ma cykl trwający 28 dni. Ja miewałam 31, czyli o 3 więcej. Bajbus urodził się o czasie, licząc od daty owulacji i uwzględniając moją indywidualną długość cyklu. Pozwalam sobie zatem przypuszczać, że szereg stosowanych trików niczego nie przyspieszył, ale zapobiegł przenoszeniu. Mały nie spóźnił się 8 dni jak jego Tata ani 16 jak ja. Przypadek? To pozostanie tajemnicą. 




Komentarze